Aloha.
Dzisiaj będzie o stawianiu sobie nowych celów. Otóż kupiłam
sobie deskę do jeżdżenia. TAK, TAKA OFIARA KUPIŁA SOBIE COŚ NA CZYM PEWNIE SIĘ
ZABIJE.
Pytanie dlaczego to zrobiłam?
Pytanie dlaczego to zrobiłam?
W sumie nie wiem. Może pociągała mnie chęć zaryzykowania?
Może przełamania złej passy? Znalezienia nowego hobby? Marzenia z dzieciństwa? Kiedyś
chciałam być damskim odpowiednikiem Tonego Hawk’a (nie wiem jak to zapisać czy
jak to odmienić sorrki, poległam na tym) to było w czasach kiedy paczką
kupowaliśmy rożki za 1,15 zł kiedy były oranżady za 50 grociszów czy coś
takiego podobnego. To były czasy kiedy ograniczała nas własna wyobraźnia. Potem
wyrosłam z tych rzeczy. Matura, studia itp., itd. Nagle BAM! Studia przerwane
radź sobie sam, znajdź pracę. Od 3 miesięcy nic tylko praca-sen-jedzenie-praca-sen-jedzenie
– nie mówię tu o korpo, ale o każdej pracy. Każda nielubiana praca zabija nas
od środka. Serio jest jak choroba – sraczka. Wracajac do tematu nagle pewnego
wolnego dnia naszła mnie myśl.
Zrób coś nieszablonowego, nigdy nie lubiłaś nudy,
seriale choć są ważne to nie wszystko. Przeszło na drugi dzień. Potem tydzień
później. Ej a co jeśli kupie sobie deskorolkę/deskę ? W sumie trochę to głupie
kupić sobie deskorolkę skoro nie umiem na niej jeździć ( były co prawda kiedyś
sensowne próby ale praktycznie trzeba się wszystkiego od nowa nauczyć tak dawno
to było ), aleeee przecież jak nie teraz to kiedy. Potem znowu odkładanie na
później, a bo to trzeba kupić, a to cos tam. Chce sobie sukienkę kupić, a tu co
innego. I znowu powróciła uparta Ruda (alter ego) „Kurwa jak zawsze tylko
gadasz i nic z tym nie robisz – typowe dla Ciebie”.
OOOO nie! Koniec z tym,
koniec z wymówkami. I tak oto zakupiłam sobie deskorolkę w sumie to longboard’a.
Jest to długa deska dzięki której będę mogła jeździć sobie po mieście i po górskich drogach asfaltowych czy coś. Jest to
jedna z niewielu ostatnich rzeczy z których mogę być dumna, a ten krok (kupno
deski – coś z jednej strony tak absurdalnego a z drugiej zupełnie normalnego)
mam nadzieje że popchnie mnie do
dalszych działań.
Ludzie boją się ryzyka. Ja się boję ryzyka. Czas z tym
skończyć. A to jest pierwszy podpunkt do realizacji tego planu.
P.s. po obejrzeniu tego filmiku na youtube zakochałam się w longboardzie. Mam nadzieje że też tak kiedyś będę jeździła. Looknijcie ! A jeszcze ta piosenka sielankowość. Przyznam się że daje nowe akapity losowo. Jakoś tak szybciej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz