czwartek, 9 lipca 2015

Dawno nie pisałam.
WSTYD. Czyżby moja wytrwałość sięgnęła zenitu? Może. Nie wiem. Co ja wiem mam tylko dwadzieścia lat. DWA-DZIE-ŚCIA LAT. DWAAAAA-DZIEEEEE-ŚCIAAAAA LAAAAAT.
Dużo, a zarazem nie. Niby masz dużo lat. Jesteś dorosły niby coś w głowie masz. A tak naprawdę – sieczka. Nic nie wiesz. Nie wiesz:
1.       Kim jesteś
2.       Kim chcesz być
3.       Co chcesz w życiu osiągnąć.
Niby masz wizje, gdzie siebie widzisz za XXXX lat. Teoretycznie wiesz co chcesz robić. ALEEE masz jeszcze czas – Jestes młody ( ale zarazem już stary. Masz te 18 lat i społeczeństwo oczekuje od Ciebie już dużo rzeczy. Głosowania itp. Itd. Przez co się boimy dużo rzeczy i przez co nie dorastamy tak szybko jakby oni chcieli. Kurczę chyba już tu o tym pisałam, albo o czymś podobnym. Teraz tyle w internecie się dzieje. Tęcze nie tęcze, psy w samochodach i w ogóle BURZE.
 A my co? A ja co?
NIC.
 Co mogę skomentować. Że tęcza to z jednej strony fajnie a z drugiej nic nie zmienia boś my w Polsce? Że psy w samochodzie to draństwo. A ludzie i tak to robią więc po co sobie strzępić język. Lepiej działać niż chwalić się na fejsie. Nastolaki się biją w metrze – patola. Patola wszędzie patola. Ja wolę się nie wypowiadać bo i tak nie wiem co chcę i czego. 
Przyznam się szczerze. Wyznałam. No więc przyznałam się i… Jestem zmuszona podjąć jakieś kroki by się w końcu zdecydować. Jeżeli masz taki sam dylemat to wiesz co masz już zrobić. Więc zamiast zajmować się jakimiś pierdołami internetowymi, zajmij się sobą chociaż przez 10 minut dziennie. POMYŚL. WYMYŚL. ZACZNIJ REALIZOWAĆ. Można mieć miliard pomysłów na minutę. Połowa jest zawsze beznadziejna (tak jak może i ten tekst – jebać ) a druga całkiem dobra ( tak jak może i ten tekst – nie jebać ). Nie wiem czego chce, ale się dowiem. Musze nie? Nie wiem czy w ostatecznym rozrachunku w tym tekście jest jakikolwiek sens, ale czasem musi być coś słabego by reszta wydawała się lepsza. Czy coś

pozdro

sobota, 4 lipca 2015

Jutro idę na dzień próbny do nowej pracy. 

Jak mi pójdzie?


 Taka moja mała twórczość z tej okazji. <3

BTW. Mam instagrama - możecie obserwować.
https://instagram.com/spojrzeniazdechlejryby/    <- to ten tutaj.
TAK " spojrzeniazdechlejryby - a jak B|

czwartek, 2 lipca 2015

Dzień dobry.
Dzisiaj będę pisać o istocie czekania. Czekanie jest samo w sobie okropne? Nie? Siedzisz na dupsku przed pc, albo przed dobrą książką i oczekujesz od świata całej uwagi. Czekasz, sprawdzasz co 5 minut jak stoi Twoja sprawa. Nie wiem – gnijesz gdzieś psychicznie bo nie możesz wytrzymać aż będą efekty, wyniki cokolwiek. Kalkulujesz najmniejszy krok sprawdzając czy coś źle nie zrobiłaś.
I w efekcie robisz wszystko by nie zwariować, a w efekcie dziczejesz jeszcze bardziej.
Stajesz się po prostu dziwakiem niewchodzącym z domu.
Tak. I Ty możesz zostać dziwakiem roku! Nie przegap swojej szansy!
Szczerze? Chyba nie chcesz tak skończyć, nie? Może podam parę wskazówek jak takim dziwakiem nie zostać.
1.       Zacznij ćwiczyć ( nie wiem Chodakowską, Mel B – cokolwiek) Podczas ćwiczeń nie dość że schudniesz bo pewnie jesteś gruba/gruby ( i tak wszyscy narzekają że są za grubi więc się nie czepiać że z góry to zakładam). No i ten pożądany plus – podczas ćwiczeń nie myślisz o tym co w ogóle Cię gnębi – nawet to że musisz czekać na coś tam
2.       Zacznij czytać książki, oglądać filmy/seriale. Z filmów jak lubisz zajawki o superbohaterach czy coś to polecam filmy Marvela bo są ze sobą powiązane ( napisze o nich osobą notkę bo są fajne)
3.       Pracę znajdź – czy to chwilowa czy na stałe, znajdź – hajsy do kieszeni wpadną
4.       Każdy ma jakieś hobby – nie mówię tutaj o czytaniu artykułów na Wikipedii i czytanie ich odnośników, bądź gubieniu się na youtube ( to też dobry sposób by nie myśleć o czekaniu – możesz go również wykorzystać). Zacznij beznadziejnie rysować, układać puzzle itd.
5.       Chodź na wycieczki/spacery/spotkania ze znajomymi. To chyba oczywiste, nie?
6.       Ucz się jezyka czy czegoś innego co chciałaś. Rozwiniesz swój mózg choć trochę
7.       RÓB CO CHCESZ TYLKO O TYM NIE MYŚL.

No to rady ode mnie? Pewnie są oczywistością, ale nawet przy najdłuższym czekaniu o czymś takim zapominamy. Czekanie jest najgorsze, dłuży się i dłuży i dłuży, a czas i tak wolno płynie. Płynie szybko kiedy spędzasz miło czas. Skubaniec. Jakby nie mogło być na odwrót.
Ze spojrzeniem zdechłej ryby

Autorka.
ps. Dzisiaj bawię się formą jak widać

piątek, 26 czerwca 2015

Ahoy!


Dzisiejszo-wczorajsza notka poprzeprowadzkowa będzie krótka (WYBACZCIE!), ponieważ mój komupter to dziwka i daje dupy każdemu wirusowi. Wiecie jak to jest...
Jestem jak matka, która pilnuje swojej ukochanej córusi by nie dawała na prawo i lewo, potem dowiaduje się że ma jakiś syf od paru miesięcy i nie jest w stanie nic z tym zrobić bo jest już (muzyka grozy) ZA PÓŹNO. I tak jak matka tak i ja próbowałam, działałam, tłumaczyłam i nic. DALEJ TO CHOLERSTWO JEST!
Ogólnie jestem znana ze słabych nerwów więc sobie wyobraźcie sobie moją żyłkę pulsującą tuż nad moimi kochanymi oczodołami. Moją ostatecznością jest pójście do dobrego informatyka na którego obecnie mnie nie stać. Ahhh - bycie biednym. AHHH - problemy pierwszego świata. Gdzieś tam być może ukradli moje dane osobowe. Echhh. Okropność. Albo kamerka działa i ktoś widzi ten ryjek mój. No nic WALCZĘ DALEJ - MATKA NIGDY SIĘ NIE PODDAJE
Tak z innej beczki. Takiej niewirusowej.
Gdzieś zasłyszałam że ten blog jest "pesymistyczny", być może jest. Na początku zrobiło się trochę przykro - w końcu kto normalny chce pesymistyczne brednie czytać? Po przemyśleniu stwierdzam uroczyście że :
1. Niby czego można sensownego spodziewać po spojrzeniu zdechłej ryby? Hm? Jakieś pomysły?
2. W ramach pozytywnego akcentu mogę wstawiać to  (: albo to :) może też to :D w zdaniach, np:. "Ludzie to chuje :D ", albo " Gdy śnią nam się zdechłe ryby może to oznaczać nadchodzące cierpienie albo duże zmartwienie. Wcale wam tego nie życzę :) "

Mogę też napisać wesołą minkę w optymistycznym pożegnaniu, które zachęci was do zaglądania do mojego bloga częściej!
Zapraszam was - ja, ruda osoba o wiecznym spojrzeniu zdechłej ryby! :D

czwartek, 25 czerwca 2015

DZISIAJ NOTKI NIE BĘDZIE - BĘDZIE PRZEPROWADZKA.

Napiszę może coś długiego po tym całym zamieszaniu.

niedziela, 21 czerwca 2015

Hello

Dzisiaj moja notka będzie o tym jak trudno podjąć jakąś decyzję.

TAK. MUSZĘ JAKĄŚ PODJĄĆ.
 OWSZEM. NIE WIEM CO ZROBIĆ.
 PEWNIE WYBIORĘ ŹLE – ŻYCIE.

No tak kto z was tle razy nie miał? Jest różnica między „Co zjem na obiad” a „Kim będę w przyszłości.” Prawda? Brzmi to  strasznie, czujesz się strasznie, nie możesz spać bo musisz podjąć takie decyzje. Nie wiesz czy to wina wychowania że masz tak nasrane w bani czy to wada naszej generacji. Wiecie do tej pory wszyscy wszystko robili za nas. Nawet nasze kochane smartfony robią wszystko za nas. Trochę to smutne, ze przez co że życie stało się „łatwiejsze” nie potrafimy ( w tym ja ) wykazać odrobinę wysiłku by zawalczyć o swoje. Może to wynika z tego że my nie wiemy co tak naprawdę jest nasze? Nie mówię tutaj o jakimś darmowym bic-macu czy zachcianek materialnych, bo o to nawet nie musimy walczyć, myślę tutaj  o czymś zupełnie GŁĘBSZYM. Każdy ma jakieś głębsze dno w sobie (tak to można określić ? ). Byliście mali marzyliście o tym by być atletą, albo muzykiem. Potem zaś OCH RZECZYWISTOŚĆ. 
I co? Koniec bajki. W sumie tak samo jest zawsze, niby się uczysz na błędach, ale po pewnych próbach poddajesz się bo sam nie wiesz czego dokładnie chcesz. Faceci nie wiedzą że są facetami i takie tam podobne brednie. Najlepszym wyjściem byłby zostać w miejscu – niestety nie można trzeba ruszyć dalej mimo lenistwa. 
Może po prostu jestem leniwa. 
Może nie chce mi się podejmować decyzji. 
Może jestem głupią krową. 
Może mam pecha. 
Może marudzę zwyczajnie w świecie.
Może nie. 
Sama tego nie wiem. Ale i tak podejmę decyzję, bo tak wymusza na mnie świat dorosłych. Głupi ten świat. Ta, ta trzeba iść dalej mimo wszystko. Trzeba sie rozwijać i inne brednie. Problem w tym że zwyczajnie nie mam ochoty.


TRYB OCZU ZDECHŁEJ RYBY – WŁĄCZONY!

( nadal jaram się tym słoneczkiem i widoczkami i tym że jest ciepło!)


wtorek, 16 czerwca 2015

To moja 12 notka. SZOK, NIEDOWIERZANIE
Podejrzewam że ten blog do najlepszych nie należy, ale prowadząc go daje mi on chwilę wytchnienia od rzeczywistości. Być może treści nie są górnolotne – każdy kiedyś zaczynał zrozumcie. Co zauważyłam do tej pory na tym blogu. Że bardzo lubię używać określenie „w sumie”, może zmienię je na np. „bez kwestii” , „pokrótce”, „bez dwóch zdań”, albo „reasumując”. Takie mądre powiedzonka. Można też powiedzieć (napisać) „konkludując” co osobiście bardzo mnie śmieszy ( w sensie słowo ). Dużo jest słów w języku polskim co mnie bawi kiedy usłyszę. Podam tutaj kilka przykładów, oto one.

RANKING ŚMIESZNYCH SŁÓW WEDŁÓG ZDECHŁEJ :
     5. ŁOŚ – mało liter a bawi
     4.BUDYŃ – kiedy słyszysz to słowo czujesz tą konsystencję i ogólnie to słowo jest kwintesencją        tego co oznacza
     3.HIPOPOTAM – dużo „p” i „h” działa śmiesznie
     2.KOPARKA – no nie wiem. Jest śmieszne samo w sobie.
            I UWAGA MÓJ FAWORYT
     1.KORNISZON – kiedy to usłyszę po prostu beka w środku w sobie. Słowo tak zabawne samo w        sobie że hoho.

Nie wierzę że wy nie macie takiego słowa co was bawi. Ja mam pełno a wyłoniłam te, które najczęściej sprawiają mi małą uciechę w tej szarej rzeczywistości. Chyba, że to ja jestem tutaj ta dziwna( pewnie tak jest). Bo w życiu trzeba się uśmiechać. Czasem nawet zdarzy się to zdechłej rybie. Kurczę ostatnio miewam lepszy humor. Ciekawe jak długo to potrwa.... HMMM...

 SZOK, NIEDOWIERZANIE! :o